Jesienny poranek...



Mniej więcej tak wyglądają moje poranki :). Wyczarowałam już jeden interesujący wzór mojego życia, a teraz czekam z niecierpliwością na ten kolejny... najważniejszy. W głowie mi się nie mieści, że z tak małej fasolki powstał malutki człowieczek, który ma już wszystkie organy. Rozbija się bezkarnie po moim brzuchu i przypomina o swojej obecności kilkanaście jak nie kilkadziesiąt razy dziennie, a właściwie na dobę :). Swoisty cud. To maleństwo które widuje tylko na monitorze podczas badań lekarskich już teraz mobilizuje mnie do wielu rzeczy i jest dla mnie inspiracją przy kolejnych projektach. Okazało się, że mam ich w głowie znacznie więcej niż przypuszczałam :).   

Zrozumiałam również, że mam znacznie szerszą wiedzę na temat dziergania niż tego, co się właśnie dzieje w moim życiu, stąd ta lektura. Chociaż liczę na to, że szkoła rodzenia również zrobi swoje, a resztę zweryfikuje życie, najlepszy nauczyciel. Już teraz mogę podziękować moim kochanym dziewuchom, obecnym mamom wspaniałych maluchów, które wspierają mnie na każdym kroku i doradzają w gromadzeniu wyprawek dla mnie i dla malucha. Każda z nas chyba nie cierpi "życzliwych" rad otoczenia, gdzie większość niepytana wyrywa się z "O teraz to nie jest ciężko , zobaczysz później...", "Za grubo się ubierasz, za ponuro, za cienko...", "Ja to dopiero miałam...", "Musisz uważać na to, nie jeść tego, nie na wysokościach...." ble, ble, ble... Jednak te prawdziwe dobre rady płynące z dobrych chęci i prosto z serca są bezcenne :). W końcu zawsze lepiej się uczyć na błędach innych, chociaż te popełniane na własnej skórze pamiętam znacznie dłużej, taka natura. 

Poza tym nie macie takiego poczucia, że kobiety ciężarne są traktowane jakby już nie robiły nic innego, tylko czekały na ten jeden dzień - narodzin. Wszystkie rozmowy schodzą na jeden temat, zaczyna się od niewinnego "jak się czujesz?" a kończy na "ale Ci hormony buzują, w ogóle nie da się z Tobą pogadać", a jednak są ludzie, którzy potrafią ze mną gadać. Może dlatego, że oprócz wyczekiwania z niecierpliwością na nowego członka rodziny, robię milion innych rzeczy i to nie tylko domowych obowiązków jak pranie, sprzątanie, gotowanie, zakupy i jakieś rutynowe wizyty u lekarza. Oprócz tego jestem tą samą osobą, którą byłam wcześniej przed stanem "błogosławionym". Nadal mam swoje zainteresowania, pasje. W końcu mam czas, żeby zwolnić, pomyśleć, poczytać książki, które zalegały zakurzone na półce, ba i to nie jednej. Obejrzeć ulubiony program tv i to nie od połowy! Nadal lubię chodzić do kina, teatru,  na spacery i podglądać modowe nowości, nawet jeśli w połowę z nich już się nie mieszczę :). Nadal mam rodzinę, przyjaciół, u których w końcu wiem, co słychać, bo mam czas zadzwonić, poplotkować i zwyczajnie po ludzku pogadać. Mam też czas żeby odkryć swoje nowe zainteresowania, może niektóre z nich rozwinąć? 

I popłynęłam trochę na fali luźnych myśli, a miał być jeden malutki post z poranka. Tymczasem zrobiło się już południe i całkiem długi tekst do przeczytania. Sama jestem ciekawa Waszych odczuć dziewczyny z tego pięknego okresu i jak radziłyście sobie z tym natłokiem dobrych rad i zainteresowania otoczenia tym jednym konkretnym tematem. Tym razem "dobre rady" mile widziane :). Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających mojego bloga i zapraszam po więcej. 





Komentarze

Basia Nolberczak pisze…
Ładne masz kolory na drutach:) pozdrawiam
Truscaveczka pisze…
Ludzie traktują kobiety w ciąży bardzo różnie, ja sama zwykle mam tak, że rozmawiam o tym, o czym rozmówczyni chce - jak woli o ciąży, to wiadomo, jak nie to nie :) Mnie samą strasznie denerwowały pouczenia i wykłady oraz opowieści mrocznej treści (mój mąż kiedyś ciężarnej kuzynce mówił, jak trudno jest karmić piersią - no cóż, raz że nie jest trudno, tylko akurat dziecko słabo ssało, a dwa - no skąd on ma to wiedzieć :P). Moją ulubioną radą jest ta by otaczać się ludźmi, którzy nam zapewniają komfort, nie nerwy :)
Bo na okres bycia rodzicem to zostaje już tylko "spokojnie, to minie" :D
Melancholia pisze…
O, i to jest bardzo dobra rada :) i jednocześnie ukojenie dla mej duszy buntowniczki :).
Yvonne pisze…
Piękne i klimatyczne zdjęcie. Zabieram sie za dzierganie :)

Popularne posty