poniedziałek, 28 listopada 2016

Tęcza kolorów

Zima zawitała i do Włocławka, od samego rana sypie śnieg. Można powiedzieć, że trochę wykrakałam tą zimę, dziergam same ciepłe sweterki, czapki i szaliki... No i proszę poniżej kolejny dziecięcy komplet również wykonany z włóczki Red Heart, znów akryl 100%. Włóczka jest tak kolorowa że miałam pewien problem z dobraniem wzoru, aż zadecydowałam, że jednak gładko będzie najlepiej, żeby nie przedobrzyć :). 






wtorek, 22 listopada 2016

Niebieska śnieżynka

Nieustannie dziergam nowe małe rzeczy, ale już mnie korci, żeby wyczarować coś dużego :). Jednak w pierwszej kolejności chce wyrobić wszystkie pojedyncze motki, więc zaczęłam od kompletów zimowych dla najmłodszych. Piękny niebieski komplet dziewczęcy z połyskującą nitką i białym pomponem z ciemnymi końcówkami. Całość wykonana z włóczki Red Heart Sparkle Soft. Bardzo fajna włóczka, delikatna miękka i pomimo połyskującej nitki nie drapie ani troszeczkę, gorąco polecam nawet na wyroby dziecięce i dzierga się rewelacyjnie. Jak widać na blogu zaprzyjaźniłam się z włóczkami Red Heart, są przyjemne w dotyku i rewelacyjnie się z nimi pracuje. Nie mam pojęcia czy to kwestia procesu produkcyjnego czy stosowanego materiału, ale nawet jak dziergam ze zwykłego akrylu nie koniecznie baby, jest on tak delikatny jak by to był co najmniej jedwab :). Jeśli ktoś jeszcze nie zna tej włóczki gorąco polecam!.
Ponieważ nie mam jeszcze pomysłu na nową właścicielkę tego kompletu, jeśli ktoś jest nim zainteresowany proszę o kontakt na maila :).








piątek, 11 listopada 2016

Kolorowy sweterek z samolocikami

Czego się nie robi z nadmiaru włóczki, zostało trochę z poprzedniego kompleciku więc trzeba było wykorzystać zasoby. Nic nie może się zmarnować :). Niestety włóczki jeszcze mi zostało, ale muszę odpocząć od tych kolorków... Tym razem powstał sweterek na małego bąbla około roku. 
Zapinany robiony z reglana z guziczkami-samolocikami, wydaje mi się, że dodają mu uroku. 




wtorek, 8 listopada 2016

Jesienny poranek...



Mniej więcej tak wyglądają moje poranki :). Wyczarowałam już jeden interesujący wzór mojego życia, a teraz czekam z niecierpliwością na ten kolejny... najważniejszy. W głowie mi się nie mieści, że z tak małej fasolki powstał malutki człowieczek, który ma już wszystkie organy. Rozbija się bezkarnie po moim brzuchu i przypomina o swojej obecności kilkanaście jak nie kilkadziesiąt razy dziennie, a właściwie na dobę :). Swoisty cud. To maleństwo które widuje tylko na monitorze podczas badań lekarskich już teraz mobilizuje mnie do wielu rzeczy i jest dla mnie inspiracją przy kolejnych projektach. Okazało się, że mam ich w głowie znacznie więcej niż przypuszczałam :).   

Zrozumiałam również, że mam znacznie szerszą wiedzę na temat dziergania niż tego, co się właśnie dzieje w moim życiu, stąd ta lektura. Chociaż liczę na to, że szkoła rodzenia również zrobi swoje, a resztę zweryfikuje życie, najlepszy nauczyciel. Już teraz mogę podziękować moim kochanym dziewuchom, obecnym mamom wspaniałych maluchów, które wspierają mnie na każdym kroku i doradzają w gromadzeniu wyprawek dla mnie i dla malucha. Każda z nas chyba nie cierpi "życzliwych" rad otoczenia, gdzie większość niepytana wyrywa się z "O teraz to nie jest ciężko , zobaczysz później...", "Za grubo się ubierasz, za ponuro, za cienko...", "Ja to dopiero miałam...", "Musisz uważać na to, nie jeść tego, nie na wysokościach...." ble, ble, ble... Jednak te prawdziwe dobre rady płynące z dobrych chęci i prosto z serca są bezcenne :). W końcu zawsze lepiej się uczyć na błędach innych, chociaż te popełniane na własnej skórze pamiętam znacznie dłużej, taka natura. 

Poza tym nie macie takiego poczucia, że kobiety ciężarne są traktowane jakby już nie robiły nic innego, tylko czekały na ten jeden dzień - narodzin. Wszystkie rozmowy schodzą na jeden temat, zaczyna się od niewinnego "jak się czujesz?" a kończy na "ale Ci hormony buzują, w ogóle nie da się z Tobą pogadać", a jednak są ludzie, którzy potrafią ze mną gadać. Może dlatego, że oprócz wyczekiwania z niecierpliwością na nowego członka rodziny, robię milion innych rzeczy i to nie tylko domowych obowiązków jak pranie, sprzątanie, gotowanie, zakupy i jakieś rutynowe wizyty u lekarza. Oprócz tego jestem tą samą osobą, którą byłam wcześniej przed stanem "błogosławionym". Nadal mam swoje zainteresowania, pasje. W końcu mam czas, żeby zwolnić, pomyśleć, poczytać książki, które zalegały zakurzone na półce, ba i to nie jednej. Obejrzeć ulubiony program tv i to nie od połowy! Nadal lubię chodzić do kina, teatru,  na spacery i podglądać modowe nowości, nawet jeśli w połowę z nich już się nie mieszczę :). Nadal mam rodzinę, przyjaciół, u których w końcu wiem, co słychać, bo mam czas zadzwonić, poplotkować i zwyczajnie po ludzku pogadać. Mam też czas żeby odkryć swoje nowe zainteresowania, może niektóre z nich rozwinąć? 

I popłynęłam trochę na fali luźnych myśli, a miał być jeden malutki post z poranka. Tymczasem zrobiło się już południe i całkiem długi tekst do przeczytania. Sama jestem ciekawa Waszych odczuć dziewczyny z tego pięknego okresu i jak radziłyście sobie z tym natłokiem dobrych rad i zainteresowania otoczenia tym jednym konkretnym tematem. Tym razem "dobre rady" mile widziane :). Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających mojego bloga i zapraszam po więcej. 





środa, 2 listopada 2016

Komplecik...


Przede wszystkim muszę przyznać, że baaaardzo zaniedbałam bloga i chciałabym uroczyście obiecać poprawę. Ostatnie miesiące były dla nas z mężem niezwykle intensywne i pełne nowych doświadczeń, już teraz nasz mały świat znacznie poszerzył swoje horyzonty i otworzył nam oczy na wiele nowych rzeczy. Moje kolejne wpisy podobnie jak inspiracje będą się kręcić raczej w okół jednego tematu, więc nie trudno się będzie domyślić, że szykuje się mała wielka rewolucja w naszym życiu :). Póki co, nasze maleństwo waży nie całe pół kilo i rozczula nas delikatnymi kopniakami :), które z czasem zapewne nabiorą mocy :). Ponieważ moje myśli krążą głównie w okół całej tej bobasowej tematyki ich efektem będą prace podobne do poniższych. Liczę na Waszą wyrozumiałość w tej kwestii i cierpliwość :). Przyznam szczerze, że to najmniejsze ciuszki jakie przyszło mi wydziergać dotychczas :) ale zapewniam Was, że nie ostatnie.